Historia o handlowaniu złotem, które może skończyć się połamaną stopą
Kiedy słyszymy o transakcjach między państwami wartych miliardy dolarów, zwykle wyobrażamy sobie futurystyczne centra danych, migające wykresy, superkomputery i armie analityków klikających w terminale giełdowe. A teraz wyobraź sobie coś zupełnie odwrotnego. Kilku pracowników w ciężkich butach ochronnych. Wózek widłowy. Metalowe klatki. I sztabki złota przesuwane dosłownie kilkanaście metrów dalej.
















