+48 668 889 333
Kurs złota 15 872,01 zł /uncja.
Aktualizacja 07.10.2026, 14:29
  • złote monety promocja super cena
  • spektrometr Bydgoszcz usługa

Polacy kupują złoto, NBP kupuje złoto, banki centralne kupują złoto

Polacy kupują złoto, NBP kupuje złoto, banki centralne kupują złoto. Skąd ta światowa gorączka?

Jeszcze kilkanaście lat temu zakup złotej sztabki przez przeciętnego Polaka mógł uchodzić za dość nietypowy sposób lokowania oszczędności. Złoto kojarzyło się z bankami centralnymi, bardzo zamożnymi inwestorami, biżuterią albo filmowym skarbcem wypełnionym rzędami ciężkich sztab. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Sztabki o masie 1 g, 5 g, 10 g czy jednej uncji można znaleźć w ofercie wielu wyspecjalizowanych sprzedawców, a złoto inwestycyjne stało się jedną z rozpoznawalnych metod długoterminowego przechowywania części oszczędności.

Co jednak najciekawsze, Polacy nie są w swoim zainteresowaniu złotem osamotnieni. Złoto kupuje również Narodowy Bank Polski. Kupują je Chiny, Czechy, Kazachstan, Uzbekistan i wiele innych państw. Banki centralne od kilku lat zwiększają swoje zasoby kruszcu w skali, której jeszcze niedawno praktycznie nie obserwowano.

Trudno więc mówić wyłącznie o chwilowej modzie.

Powstaje raczej inne pytanie: co takiego zmieniło się na świecie, że zarówno indywidualni inwestorzy, jak i instytucje zarządzające setkami miliardów dolarów rezerw uznały, że chcą posiadać więcej złota?

Polacy naprawdę polubili złoto

Zacznijmy od naszego podwórka. Polski rynek fizycznego złota inwestycyjnego bardzo mocno rozwinął się w ostatnich kilkunastu latach. Jeszcze nie tak dawno kupowanie sztabek czy popularnych monet bulionowych było zajęciem dość niszowym. Dziś Krugerrandy, Wiedeńscy Filharmonicy, Maple Leafy czy sztabki znanych producentów są produktami rozpoznawalnymi przez coraz szerszą grupę klientów.

Według szacunków Mennicy Skarbowej Polacy kupili w 2025 roku około 20 ton złota inwestycyjnego. W badaniu ARC Rynek i Opinia przeprowadzonym na jej zlecenie już 18% ankietowanych deklarowało, że kupiło złoto inwestycyjne, wobec 14% w podobnym badaniu kilka lat wcześniej. Dane te mają charakter szacunkowy i pochodzą z branży handlującej kruszcem, ale dobrze pokazują skalę zmiany zachodzącej na polskim rynku.

Wzrost zainteresowania jest tym ciekawszy, że następuje w okresie bardzo wysokich cen kruszcu. Normalna intuicja podpowiadałaby przecież coś innego: skoro coś mocno zdrożało, klienci powinni przestać to kupować.

W przypadku złota często działa jednak odwrotny mechanizm.

Wzrost ceny bywa następstwem tych samych zjawisk, które zwiększają zainteresowanie samym kruszcem: niepewności politycznej, obaw przed inflacją, napięć międzynarodowych, problemów finansów publicznych czy zmniejszającego się zaufania do części tradycyjnych aktywów.

Kto kupuje złoto przede wszystkim po to, aby szybko na nim zarobić, rzeczywiście może uznać wysoką cenę za argument przeciwko zakupowi. Kto jednak traktuje je jako część długoterminowych oszczędności lub zabezpieczenie portfela, patrzy na sprawę inaczej.

I właśnie podobny sposób myślenia widać obecnie w bankach centralnych.

NBP wyrósł na jednego z największych nabywców złota na świecie

Polska jest pod tym względem przypadkiem szczególnie interesującym.

Narodowy Bank Polski od kilku lat bardzo wyraźnie zwiększa krajowe rezerwy złota. W 2025 roku NBP kupił około 102 ton kruszcu, kończąc rok z zasobami wynoszącymi około 550 ton. Według World Gold Council był największym nabywcą złota wśród banków centralnych już drugi rok z rzędu.

Na tym zakupy się nie zakończyły.

Z najnowszych dostępnych danych World Gold Council, opublikowanych 6 października 2026 roku i obejmujących stan na koniec sierpnia, wynika, że w samym 2026 roku NBP zwiększył rezerwy o kolejne 98 ton. Łączne zasoby Polski osiągnęły dzięki temu około 648 ton złota. NBP zbliża się tym samym do deklarowanego celu wynoszącego 700 ton.

Jeszcze ciekawsza od samej liczby ton jest jednak skala zmiany.

Nie chodzi przecież o to, że bank centralny kupił kilka dodatkowych sztab. Mówimy o systematycznej zmianie struktury polskich rezerw. Złoto stało się jednym z ważnych elementów zabezpieczenia majątku rezerwowego państwa.

I Polska nie jest tu wyjątkiem.

Banki centralne kupują złoto na skalę niewidzianą od lat

To właśnie globalne dane najlepiej pokazują, że dzieje się coś większego.

World Gold Council wskazuje, że w ostatnich czterech latach banki centralne kupowały przeciętnie około 1000 ton złota rocznie. W poprzedniej dekadzie średnia wynosiła około 500 ton. Tempo gromadzenia kruszcu mniej więcej się więc podwoiło.

W 2025 roku banki centralne i inne oficjalne instytucje zwiększyły swoje zasoby netto o około 863 tony. Było to mniej niż ponad 1000 ton notowane w każdym z trzech poprzednich lat, ale wciąż znacznie więcej niż średnia z lat 2010–2021, która wynosiła około 473 ton rocznie.

Innymi słowy: nawet „słabszy” rok zakupów banków centralnych był bardzo mocny w porównaniu z wcześniejszymi standardami.

Co więcej, zakupy nie znikają wraz ze wzrostem ceny złota. Nie każdy bank centralny kupuje w każdym miesiącu, część z nich okresowo sprzedaje kruszec, a tempo zakupów potrafi się mocno zmieniać. Kierunek kilkuletniego trendu pozostaje jednak bardzo wyraźny.

Najlepiej pokazują to odpowiedzi samych zarządzających rezerwami.

89% bankierów centralnych spodziewa się dalszego wzrostu rezerw złota

W corocznym badaniu Central Bank Gold Reserves Survey 2026, przygotowanym przez World Gold Council we współpracy z YouGov, wzięło udział 76 przedstawicieli banków centralnych. Badanie prowadzono od lutego do maja 2026 roku.

Rezultat jest niezwykle wymowny.

Aż 89% ankietowanych uważało, że globalne rezerwy złota banków centralnych wzrosną w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Jeszcze ciekawsza jest odpowiedź dotycząca ich własnych instytucji. Rekordowe 45% respondentów spodziewało się zwiększenia zasobów złota przez własny bank centralny. Tylko około 1% zakładał spadek.

To nie wszystko.

Aż 84% badanych uważało, że za pięć lat złoto będzie stanowiło większy udział w światowych rezerwach niż obecnie. Jednocześnie 74% ankietowanych spodziewało się, że udział dolara amerykańskiego w globalnych rezerwach będzie mniejszy.

Nie należy z tego wyciągać wniosku, że banki centralne masowo „uciekają od dolara” albo że amerykańska waluta ma za chwilę utracić swoje kluczowe znaczenie. Dolar w dalszym ciągu pełni wyjątkową rolę w światowym systemie finansowym.

Zmienia się jednak sposób myślenia o dywersyfikacji.

Coraz więcej państw nie chce opierać swoich rezerw w zbyt dużym stopniu na jednym rodzaju aktywa, jednej walucie czy jednym systemie finansowym. I właśnie w tym miejscu złoto okazuje się niezwykle użyteczne.

Co bank centralny widzi w złotej sztabie?

Dla przeciętnego inwestora złoto może oznaczać sztabkę schowaną w sejfie. Dla banku centralnego jest elementem wielkiego portfela rezerwowego, który ma spełniać kilka bardzo konkretnych funkcji.

Rezerwy państwa powinny być bezpieczne, płynne i możliwie odporne na skrajne wydarzenia.

Złoto ma pod tym względem kilka niezwykłych cech.

Przede wszystkim nie jest niczyim zobowiązaniem.

Jeżeli posiadamy obligację, ktoś jest nam winien pieniądze. Jeżeli trzymamy depozyt bankowy, mamy należność wobec banku. Waluta również funkcjonuje w ramach określonego systemu emitowanego i zarządzanego przez państwo oraz bank centralny.

Sztabka złota nie jest natomiast obietnicą zapłaty. Sztabka złota jest aktywem.

Nie ma emitenta, który może zbankrutować i przestać regulować swoje zobowiązania. Nie ma spółki, której wyniki finansowe mogą się załamać. Nie ma też kuponu ani odsetek (co jest wadą w okresach wysokich realnych stóp procentowych) ale jednocześnie nie występuje klasyczne ryzyko kredytowe.

World Gold Council wymienia właśnie brak ryzyka kredytowego, wysoką płynność oraz możliwość wykorzystania złota do dywersyfikacji jako jedne z jego najważniejszych cech.

Złoto jest kupowane przede wszystkim na trudne czasy

Jedna z najczęściej powtarzanych opinii głosi, że złoto jest „bezpieczną przystanią”.

To określenie bywa nadużywane, ponieważ złoto wcale nie rośnie podczas każdego kryzysu i jego cena również potrafi gwałtownie spadać. Banki centralne nie traktują go jednak jako aktywa, które zawsze musi przynosić zysk.

Patrzą znacznie szerzej.

W badaniu WGC wśród ważnych argumentów za posiadaniem złota pojawiały się jego zachowanie w okresach kryzysowych, rola długoterminowego magazynu wartości, możliwość dywersyfikacji rezerw oraz zabezpieczenie przed ryzykiem gospodarczym i geopolitycznym.

To bardzo ważna różnica.

Portfela rezerwowego państwa nie buduje się wyłącznie z myślą o sytuacji, w której wszystko działa prawidłowo. Trzeba brać pod uwagę również scenariusze, których nikt nie chce oglądać: wojny, poważne kryzysy finansowe, kryzysy walutowe, gwałtowne zmiany stóp procentowych, problemy zadłużeniowe czy zerwanie dotychczasowych relacji gospodarczych.

Złoto nie rozwiąże tych problemów.

Może jednak być jednym z aktywów, które zachowują swoją funkcję również wtedy, gdy inne elementy systemu zaczynają działać gorzej niż zwykle.

Geopolityka zmieniła sposób patrzenia na rezerwy

Przez wiele lat można było sądzić, że postępująca globalizacja będzie zmniejszać znaczenie złota w oficjalnych rezerwach. Światowy handel rozwijał się, system finansowy stawał się coraz bardziej zintegrowany, a banki centralne mogły lokować pieniądze w oprocentowanych obligacjach największych gospodarek.

Złoto nie płaci przecież odsetek.

Dlaczego więc miałoby konkurować z obligacjami?

Ostatnie lata pokazały jednak, że bezpieczeństwa nie można mierzyć wyłącznie wysokością odsetek.

Rosnące napięcia między największymi państwami, konflikty militarne, spory handlowe, sankcje, zmiany sojuszy oraz coraz częstsze wykorzystywanie instrumentów finansowych jako elementu polityki sprawiają, że banki centralne zaczęły mocniej interesować się odpornością swoich rezerw na bardzo nietypowe wydarzenia.

Z tego punktu widzenia fizyczne złoto posiada cechę trudną do zastąpienia.

Może być przechowywane bezpośrednio przez państwo albo w wybranych zagranicznych skarbcach. Co ciekawe, banki centralne coraz większą uwagę poświęcają również temu, gdzie przechowywane jest ich złoto. W badaniu WGC z 2026 roku Bank Anglii pozostawał najpopularniejszym miejscem przechowywania kruszcu wśród respondentów, ale jednocześnie zauważalna była tendencja do rozpraszania rezerw między różne lokalizacje.

To pokazuje, że współczesne zarządzanie rezerwami dotyczy już nie tylko wyboru aktywa.

Dotyczy również odpowiedzi na pytanie: gdzie znajduje się nasz majątek i jak szybko będziemy mogli z niego skorzystać w naprawdę trudnej sytuacji?

A co z inflacją?

Dla prywatnego inwestora jest to często jeden z najważniejszych argumentów za zakupem złota.

Trzeba jednak dobrze rozumieć, co oznacza stwierdzenie, że złoto chroni przed inflacją.

Nie oznacza ono, że jeżeli inflacja w danym roku wynosi 5%, cena złota automatycznie wzrośnie o co najmniej 5%. Takiej zależności nie ma. W krótkich okresach notowania kruszcu mogą zachowywać się zupełnie inaczej.

Znaczenie złota jako zabezpieczenia inflacyjnego ujawnia się przede wszystkim w bardzo długim terminie i w okresach, w których inwestorzy zaczynają obawiać się trwałej utraty siły nabywczej pieniądza.

Podaż złota zwiększa się stosunkowo powoli. Nie można decyzją banku centralnego stworzyć dodatkowych kilkuset ton kruszcu. Nowe złoto trzeba wydobyć, przetworzyć i dostarczyć na rynek.

Walutę można natomiast wykreować znacznie łatwiej.

To właśnie dlatego po okresach bardzo luźnej polityki pieniężnej, wysokiej inflacji oraz gwałtownych zmian poziomu stóp procentowych część inwestorów zaczyna przywiązywać większą wagę do aktywów o ograniczonej podaży.

Banki centralne również zwracają na ten element uwagę. W badaniu WGC ochrona przed inflacją znalazła się wśród argumentów przemawiających za utrzymywaniem złota w rezerwach.

Dlaczego kupują, skoro złoto jest tak drogie?

To jeden z najbardziej interesujących elementów całej historii.

W 2025 roku złoto ustanawiało kolejne rekordy. Według World Gold Council cena LBMA PM ustanowiła w ciągu roku aż 53 nowe historyczne maksima, a średnia cena za cały rok wyniosła około 3432 dolarów za uncję, czyli o 44% więcej niż rok wcześniej. Mimo tego globalne zakupy sztabek i monet osiągnęły około 1374 ton — najwięcej od 12 lat.

Wysoka cena zamiast całkowicie odstraszyć kupujących, w pewnych okresach zwiększała zainteresowanie.

Może brzmieć to paradoksalnie, ale podobne zjawisko występuje również na innych rynkach. Rosnąca cena działa jak informacja. Przyciąga uwagę mediów, inwestorów i osób, które wcześniej danym aktywem się nie interesowały.

W przypadku banków centralnych dochodzi jeszcze coś innego.

Ich horyzont inwestycyjny jest nieporównywalnie dłuższy niż przeciętnego inwestora detalicznego. Bank centralny nie kupuje złota dlatego, że oczekuje wzrostu ceny w przyszłym miesiącu o 10%. Może gromadzić je jako część strategicznych rezerw przeznaczonych na dziesięciolecia.

Cena zakupu jest ważna, ale nie jest jedynym kryterium.

Polak kupujący jedną uncję i bank centralny kupujący 20 ton mają coś wspólnego

Oczywiście porównywanie indywidualnego nabywcy z bankiem centralnym ma swoje granice.

NBP zarządza rezerwami państwa. Prywatna osoba zarządza własnymi oszczędnościami. Cele, skala i możliwości są zupełnie inne.

Istnieje jednak interesujące podobieństwo.

Obie strony coraz częściej dochodzą do wniosku, że nie wszystko powinno być ulokowane w jednym miejscu i jednym rodzaju aktywów.

Dla banku centralnego oznacza to odpowiednią kombinację walut, obligacji, złota i innych składników rezerw.

Dla gospodarstwa domowego może oznaczać podział oszczędności pomiędzy gotówkę, lokaty, obligacje, akcje, nieruchomości czy metale szlachetne – zależnie od sytuacji finansowej, wiedzy i akceptowanego ryzyka.

Złoto nie musi w takim podejściu zastępować wszystkich innych aktywów. Ma robić coś zupełnie innego: uzupełniać je. To zresztą jeden z powodów, dla których banki centralne tak często wskazują dywersyfikację jako zaletę kruszcu.

Czy światowa gorączka złota może się skończyć?

Oczywiście. Żaden trend finansowy nie trwa bez końca.

Złoto może spadać, i to mocno. W przeciwieństwie do obligacji nie wypłaca odsetek, a w przeciwieństwie do akcji nie reprezentuje firmy generującej zyski, rozwijającej działalność i wypłacającej dywidendy.

Jeżeli na świecie spadnie niepewność, realne stopy procentowe pozostaną wysokie, dolar będzie mocny, a inwestorzy ponownie skierują kapitał przede wszystkim w stronę aktywów przynoszących dochód, złoto może znaleźć się pod presją.

Także banki centralne nie tylko kupują. Część z nich okresowo sprzedaje złoto w zależności od potrzeb własnej gospodarki i struktury rezerw. Pierwsza połowa 2026 roku pokazała, że aktywność poszczególnych państw potrafi być bardzo zróżnicowana.

Nie ma więc podstaw, aby przedstawiać złoto jako aktywo pozbawione ryzyka. Znacznie ciekawsze jest jednak coś innego.

Mimo rekordowo wysokich cen i mimo możliwości inwestowania w tysiące innych instrumentów banki centralne wciąż chcą posiadać złoto.

A zdecydowana większość ankietowanych zarządzających rezerwami oczekuje, że świat będzie miał go w oficjalnych skarbcach jeszcze więcej.

To nie tyle gorączka złota, ile zmiana sposobu myślenia

Być może właśnie tak należy patrzeć na zjawisko obserwowane dziś na świecie. Polacy kupujący sztabki, NBP zwiększający zasoby do setek ton, Chiny regularnie dokupujące kruszec czy inne banki centralne zwiększające jego udział w rezerwach są częściami tej samej znacznie większej układanki.

Świat stał się mniej przewidywalny. Po okresie pandemii przyszła wysoka inflacja. Do tego doszły wojny, konflikty handlowe, rekordowe poziomy zadłużenia wielu państw, gwałtowne zmiany stóp procentowych oraz coraz ostrzejsza rywalizacja gospodarcza i polityczna między największymi mocarstwami.

W takim otoczeniu rośnie wartość aktywów, które nie zależą bezpośrednio od kondycji jednego państwa, jednej firmy czy jednego emitenta.

Złoto idealne nie jest. Nie płaci odsetek. Trzeba je bezpiecznie przechowywać. Jego cena podlega wahaniom, a kupowanie po okresach gwałtownego wzrostu zawsze wiąże się z ryzykiem korekty.

Ale złoto ma też właściwość, którą trudno zastąpić: od tysięcy lat jest rozpoznawalnym na całym świecie aktywem, którego ilość jest ograniczona i które nie stanowi zobowiązania żadnego rządu ani instytucji finansowej.

Dlatego właśnie jego popularność wróciła. I dlatego szczególnie interesująca jest liczba 89%.

Jeżeli niemal dziewięciu na dziesięciu zarządzających rezerwami ankietowanych przez World Gold Council spodziewa się dalszego zwiększania globalnych zasobów złota, trudno uznać obecną sytuację wyłącznie za krótkotrwałą modę.

Nie oznacza to oczywiście, że cena złota będzie rosła bez przerwy.

Oznacza natomiast, że złoto ponownie stało się ważnym elementem rozmowy o bezpieczeństwie finansowym — od domowego sejfu aż po skarbce największych banków centralnych świata.

I być może właśnie to jest najważniejsza odpowiedź na pytanie o dzisiejszą światową „gorączkę złota”.

Nie wszyscy kupują złoto dlatego, że liczą na szybki wzrost jego ceny. Coraz więcej osób i instytucji kupuje je dlatego, że nie wie, jak będzie wyglądał świat za pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat.

W czasach dużej pewności taki argument może nie robić wielkiego wrażenia.

W czasach dużej niepewności zaczyna mieć bardzo konkretną wartość.


Zapraszamy do zakupów złota inwestycyjnego. Nasz kantor w Bydgoszczy oferuje szeroki wybór złotych monet i sztabek inwestycyjnych, pochodzących wyłącznie od renomowanych producentów i rafinerii z certyfikatem LBMA. Jako firma wpisana do rejestru Narodowego Banku Polskiego dbamy o bezpieczeństwo transakcji i standardy, które dają spokój zarówno początkującym, jak i doświadczonym inwestorom.

GOLD INVEST
Kantor Złota Dewizowego
Bydgoszcz, ul. Dworcowa 47

Koszyk
Przewijanie do góry